Ul. Siostry Faustyny 70, 30 – 608 Kraków

Trans – i co dalej?

Trans – i co dalej? – dr Jolanta Próchniewicz

Zawsze były osoby, które rodząc się jako dziewczynka lub chłopiec i dorastając jako kobieta lub mężczyzna uważały, że ich ciało jest pomyłką natury, że ich prawdziwe „ja” zostało uwięzione w złym ciele: jestem mężczyzną, a dostałem ciało kobiece, jestem kobietą, a mam ciało mężczyzny…

W naszych czasach doszło jeszcze jedno: nie chcę być kobietą, nie chcę być mężczyzną.

Na czym zatem polega problem? Co przeżywają takie osoby? Co to jest: płeć, tożsamość płciowa, transseksualizm, transwestytyzm, transgenderyzm, tranzycja?

 

Płeć

Płeć człowieka jest określona w momencie poczęcia, gdy łączy się komórka jajowa matki z plemnikiem ojca. Komórka jajowa ma zawsze chromosom płciowy X, a plemnik ojca niesie chromosom płciowy X (wtedy mamy dziewczynkę) albo Y (i wtedy mamy chłopca). Zatem tzw. zmiana płci jest czymś nierealnym. Można zmieniać jedynie zewnętrzne oznaki płci przez działania chirurgiczne lub/i hormonalne.

Tożsamość płciowa

Jest to poczucie przynależności do świata kobiet lub mężczyzn, zazwyczaj zgodne z płcią genetyczną (XX lub XY), zauważalną na zewnątrz dzięki budowie anatomicznej. Jak każdy rodzaj tożsamości, kształtuje się i umacnia w ciągu rozwoju osoby.

 

Transseksualizm

Transseksualizm jest zaburzonym poczuciem własnej płci. Człowiek nie czuje się pewny swojej kobiecości lub męskości, odrzuca swoją biologiczną rolę płciową, wybiera przeciwną i odpowiednio do niej się zachowuje” (Antoni Kępiński). Inaczej mówiąc, transseksualizm (łac. trans – za, poza; ang. sex) polega na niezgodności między budową biologiczną ciała a psy­chicznym poczuciem płci. Oznacza to, że kobieta uważa się za mężczyznę, a mężczyzna za kobietę, i tak też stara się zachowywać, kiedy tylko jest to możliwe. Własna płeć biologiczna traktowana jest jako pomyłka natury, dlatego towarzyszy temu silne pragnienie naprawienia tej „pomyłki”, czyli zmiana płci biologicznej na tę, która jest odczuwana jako naprawdę własna. Pragnienie to może prowadzić do podjęcia działań w tym kierunku, czyli do interwencji hormonalnej w organizmie i chirurgicznej w narządach płciowych. Osoba taka często chce pozbyć się wszystkich atrybutów płci nieakceptowanej (np. piersi, macicy lub prącia i jąder) oraz wytworzyć inne narządy – mówi wtedy o „odzyskaniu płci”. Możliwości medycyny w tym zakresie są obecnie duże, zawsze jednak zmiany są tylko zewnętrzne (np. u męż­czyzn amputacja jąder i prącia, wytworzenie sztucznej pochwy, rozwój piersi), a sam proces długotrwały i skomplikowany. Zmiany we­wnętrzne są natomiast nieznaczne i uzyskuje się je pod warunkiem stałego przyjmowania hormonów. Pozostaje przy tym otwarta kwestia, czy nawet udana operacja spełni oczekiwania pacjenta i przyniesie mu ulgę: „Transseksualizm nie jest zaburzeniem pierwotnie zlokalizowanym w sferze seksualnej. Istota zaburzenia tkwi znacz­nie głębiej i dotyczy identyfikacji i roli płciowej” – stwierdzają profesorowie Kazimierz Imieliński i Stanisław Dulko w książce „Apokalipsa płci”. Zatem jest mało prawdopodobne, że zabieg chirurgiczny będzie tu efektywny, ponieważ problemy, które leżą u podstaw zaburzenia, pozostają w dalszym ciągu nierozwiązane.

W pobliżu tego problemu znajduje się transwestytyzm (łac. vestire – ubierać), czyli uzyskiwanie podniecenia i satysfakcji seksualnej w wyniku przebierania się w odzież płci przeciwnej. Zjawisko to – podobnie zresztą jak inne zaburzenia identyfikacji płciowej – dotyka głównie mężczyzn, ale u kobiet może być niedo­szacowane, bo moda pozwala kobietom ubierać się po męsku. Mężczyzna, który przebiera się za kobietę (czy kobieta przebierająca się za mężczyznę) nie musi być transseksualny, jednak z niektórych badań wynika, że u transwestytów z czasem może pojawić się tendencja do transseksualizmu.

 

Oba te zjawiska są stare jak świat. W naszych czasach jednak zaczęły pojawiać się inne kategorie, związane z tożsamością płciową – do nich należy transgenderyzm.

 

Transgenderyzm

Transgender (łac. trans – poza, ang. gender – rodzaj) jest formą tożsamości płciowej, która nie zgadza się z płcią genetyczną, określoną na podstawie budowy anatomicznej, nie zgadza się też z identyfikacją przez innych jako kobieta lub mężczyzna i przypisywanymi tradycyjnymi rolami społecznymi.

Jednym z podstawowych założeń w transgender jest traktowanie płci jako kontinuum, czyli ciągłości, w przeciwieństwie do tradycyjnej dychotomii kobieta – mężczyzna. Osoba transgenderowa może akceptować cechy, które są powiązane z określoną płcią albo określać się poza tradycyjnym podziałem mężczyzna – kobieta. Może też opisywać się jako „inny” (other), „bezpłciowy” (a-gender), „międzypłciowy” (intergender) lub „trzeciego rodzaju”.

Transgender jest subiektywnym, najmniej określonym, najbardziej zmiennym podejściem do własnej płci. Warto też zauważyć, że przed uznaniem transgender jako opcji przestrzegają eksperci: trudno uznać wskazania medyczne w sytuacji, która uzależnia możliwość zmiany płci wyłącznie od prywatnych odczuć osoby zainteresowanej (Dulko, Imieliński).

Zagrożenia, które ze sobą niesie to zjawisko na razie wydaje się chwilową modą, ale na pewno nie jest do śmiechu sportsmenkom, które muszą konkurować w swojej dyscyplinie sportu z osobami, które „zmieniły płeć”, bo były mężczyzna zawsze bezapelacyjnie wygra z kobietami na przykład w podnoszeniu ciężarów. Poza tym sprawa dotyczy również zupełnie innych dziedzin życia – swego czasu  nagłośniono (program „Państwo w państwie” Polsat 9.01.2022) sprawę mężczyzny, który zadłużył się na kilkaset tysięcy, potem „zmienił płeć”, a co za tym idzie również PESEL, jako kobieta znowu się zadłużył, znowu „zmienił płeć” i PESEL – i żyje beztrosko, bo sądy i komornicy, a tym bardziej wierzyciele, są bezradni.

 

Tranzycja

Jeżeli człowiek czegoś nie akceptuje, to szuka możliwości, żeby to zmienić. Jeżeli nie akceptuje własnej płci, to chce ją zmienić. Jednak płci zmienić nie można, można tylko zmienić pozory.

W terminologii medycznej i prawno-administracyjnej nie używa się już określenia zmiana płci. Czasami mówi się korekta płci, ale oficjalnie zastąpiło ją określenie tranzycja. Jest to jest proces przejścia od płci przypisanej przy urodzeniu do płci preferowanej. W tym określeniu kryje się ciąg wydarzeń, długotrwałych i niebagatelnych dla konkretnego człowieka – i jego rodziny.

Najpierw taka osoba odczuwa, że jej/jego płeć przypisana przy urodzeniu (PPPU), określona w momencie urodzenia na podstawie jej/jego budowy anatomicznej, nie jest tą płcią, z którą się utożsamia. Może to być już we wczesnym dzieciństwie – osoby transseksualne mówią: „zawsze taki byłem”; „tak było, odkąd pamiętam”. W przekonaniu takiej osoby przy urodzeniu popełniono błąd, określając płeć i zapisując ją/go jako dziewczynkę lub chłopca. Trzeba więc ten błąd naprawić.

 

Zatem postępowanie administracyjne: zainteresowany składa pozew przeciwko rodzicom (z paragrafu 189 Kodeksu postępowania cywilnego), ponieważ rodzice „pomylili się” przy urodzeniu, określając jego płeć na podstawie cech biologicznych. Według danych statystycznych w Polsce w latach 1991-2008 było ok. 1000 postępowań sądowych w sprawie tranzycji. Warto dodać, że prawo stawia 3 wstępne warunki: trzeba mieć ukończone 18 lat, nie można pozostawać w związku małżeńskim i nie można mieć małych dzieci, to znaczy procedury nie można rozpocząć do czasu uzyskania świadomości przez dzieci. Po uzyskaniu orzeczenia sądu kolejnym krokiem jest zmiana dokumentów, kiedy osoba dostaje nowy PESEL, wybiera sobie imię i nazwisko i od tej pory prawnie funkcjonuje w wybranej przez siebie płci.

 

Jednak aspekt prawny nie jest jedynym, który trzeba uwzględnić. Znacznie ważniejszym, jeżeli chodzi o konsekwencje i niekiedy nieodwracalnym, jest proces zmiany medycznej.

Podjęcie interwencji medycznych rozpoczyna się od konsultacji psychologicznych i psychiatrycznych. W wypadku braku przeciwwskazań psychicznych rozpoczyna się terapia hormonalna – kobiety przyjmują hormony męskie (androgeny), które sprawiają, że ciało przybiera inny wygląd, pojawia się zarost, mięśnie zwiększają objętość. Mężczyznom podaje się estrogeny i progesteron, dzięki którym zaczynają rosnąć im piersi, na biodrach odkłada się tłuszcz, głos nieco zmienia barwę itd. Konieczność wsparcia hormonalnego w tranzycji jest do końca życia.

Wreszcie kolejny etap – jakkolwiek nie wymagany bezwzględnie ani przez prawo, ani przez lekarzy – jest interwencja chirurgiczna. U kobiet mastektomia, czasem usunięcie jajników i macicy, czasem doprawienie sztucznego penisa; u mężczyzn usunięcie członka i jąder, wszczepienie implantów piersi, laserowe usuwanie owłosienia, operację strun głosowych, usuwanie jabłka Adama, wprawienie sztucznej pochwy itd. Osoby, które przeszły tranzycję, określane są skrótowo jako K/M (z kobiety na mężczyznę) lub M/K (z mężczyzny na kobietę). Zdarza się, że osoba transseksualna decyduje się jednak zachować genitalia (jajniki/jądra), co zmniejsza inwazyjność zabiegu. Pytanie jednak, jak w takim razie przeżywa swoją nową tożsamość. Pewien wgląd w życie takich osób daje brytyjski film dokumentalny (BBC, emitowany również w TVP1 13 lutego 2012) pod tytułem „Mój tata jest w ciąży”. Bohaterami/bohaterkami są dwie osoby transseksualne, które przeszły operację „zmiany płci” z kobiety na mężczyznę (K/M) i żyły w związku partnerskim. Po pewnym czasie zdecydowali/zdecydowały się na dziecko. Ponieważ jedna z nich zachowała kobiece narządy rozrodcze, miała szanse na zajście w ciążę. Przestała przyjmować męskie hormony, rozpoczęła się stymulacja jajników, szukanie dawcy nasienia i po półtora roku przez in vitro zaszła w ciążę. Urodziła chłopczyka. Wróciła do przyjmowania męskich hormonów, ale po pewnym czasie para zdecydowała się na drugie dziecko i procedurę rozpoczęto ponownie: zaprzestanie przyjmowania męskich hormonów, stymulacja jajników, szukanie dawcy nasienia i ciąża przez in vitro. Film kończy się w momencie, kiedy chłopczyk dowiaduje się, że będzie miał braciszka i mówi w przedszkolu: Mój tata jest w ciąży.

 

Koszty emocjonalne i koszty społeczne

Wszystkie opisane działania pociągają za sobą koszty: koszty finansowe oraz koszty emocjonalne i koszty społeczne.

Koszty emocjonalne ponosi osoba, której problem dotyczy, bo każde wyjście ma ogromną cenę: zostać przy pierwotnej, biologicznej płci, odbieranej jako pomyłka czy więzienie i męczyć się przez całe życie – czy też pojąć decyzję o zmianie. Wtedy zmierzyć się z własnym niepokojem i lękiem, jak to będzie; zmierzyć się ze zmianą własnej tożsamości; przeżywać wahania, huśtawki nastrojów, nadzieje i zwątpienia, od euforii do rozpaczy; wreszcie zmierzyć się z tzw. opinią społeczną: najczęściej nieakceptacją rodziny, przyjaciół, znajomych, przypadkowych ludzi. O tym, jak wielkie są koszty emocjonalne, ponoszone przez osoby transseksualne, mogą świadczyć próby lub myśli samobójcze u takich osób. Z badań wynika, że wśród transseksualnych dorosłych 60% podejmowało próby samobójcze, 75% miało myśli samobójcze. Jeszcze wyższy jest ten wskaźnik u nastolatków do 18 roku życia: 82% myśli o samobójstwie – ale problem transseksualizmu nastolatków to inne zagadnienie (źródło: mec. Anna Mazurek, w ramach badań własnych).

Wreszcie koszty społeczne. Te również są ogromne, a ponoszą je zarówno osoby transseksualne, jak i ich bliscy. Akceptacja społeczna jest niska (chociaż bardzo wysoka u młodzieży, ale to znowu wynika z innych przyczyn) i niełatwo będzie z tym żyć. Osoby bliskie – zwłaszcza rodzice – będę musieli przebudować swoją tożsamość: byli rodzicami syna, a są rodzicami córki. Będą musieli przejść proces sądowy, z oskarżeniem ich o „pomyłkę” przy rozpoznaniu płci dziecka. Zmieni się też sytuacja rodziców w rodzinie i grupie społecznej. Jeżeli taka osoba po tranzycji wcześniej miała dzieci, to ekstremalnie wysokie będą koszty, poniesione przez dzieci, nawet dorosłe.

 

Transgenderyzm u nastolatków

Zjawiskiem, które w tej chwili jest najpowszechniejsze – i najgroźniejsze – jest transgenderyzm u nastolatków: młodzi ludzie, którzy mówią, że nie akceptują swojej płci. Dotyczy to zwłaszcza dziewcząt (ok. 60-70 procent). W rozmowie wychodzi, że nie utożsamiają się ze swoją płcią np. od roku albo od tygodnia, co jest przesłanką do stwierdzenia, że taki człowiek ulega modzie, presji środowiska, a źródłem wielu dramatów jest Internet.

Tymczasem oni nie akceptują siebie, swojego życia, rzeczywistości, braku poczucia własnej wartości, braku sensu życia i w niewielkim stopniu dotyczy to płciowości. Młodzi ludzie bez oparcia w rodzinie, nieradzący sobie w życiu, niewidzący perspektyw, szukają wyjścia, niestety po omacku. Ideologia gender mówi młodym, że zna receptę na ich ból egzystencjalny i brak sensu i jakaś część nastolatków wierzy w to, że po tzw. zmianie płci, będą szczęśliwi, ich problemy znikną.

 

Tymczasem ratunkiem byłaby zdrowa, normalna, kochająca się rodzina, w której są dobre relacje i czas dla siebie, gdzie rodzice są oparciem dla swoich dzieci, pokazują im sens i wartość życia, uczą akceptacji swojego człowieczeństwa, dają motywację do pracy nad sobą.

 

Jeszcze nie jest za późno!

 

dr Jolanta Próchniewicz

 

 

Na skróty
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram